Wyobraźcie sobie kobietę, która ma w paszporcie więcej pieczątek niż urzędnik na granicy w szczycie sezonu, a tak bywało. Właśnie taką osobą byłam– podróżniczką, dla której „chwilowe osiedlenie się” oznaczało tak naprawdę czas przygotowań do następnej podróży. Obecnie moje tempo podróży zwolniło do minimum, a to za sprawą dzieci, które sprawiły, że zakończyłam intensywne globtroterstwo, ale dzieci już dzisiaj są dorosłe więc zobaczymy co się będzie dalej działo w moim życiu!
Zaraz po studiach spakowałam plecak większy od siebie i wraz z ówczesnym mężem wyruszyłam w świat, przekonana, że bilety powrotne są dla słabych. Od tego czasu odwiedziłam, także samotnie, ponad 80 krajów, przeżyłam więcej przygód niż Indiana Jones i zjadłam więcej dziwnych potraw niż kiedykolwiek powinien człowiek.
Efektem tych niezliczonych przygód są trzy książki podróżnicze, w których opisuję swoje przygody, wpadki i niezapomniane spotkania z ludźmi z różnych zakątków świata. Każda z nich pełna jest humoru, inspirujących historii i praktycznych wskazówek, dzięki którym czytelnicy mogą poczuć się, jakby sami przemierzali egzotyczne kraje – bez konieczności zgubienia paszportu czy negocjowania ceny wielbłąda czy rikszy w Indiach!
Moja miłość do włóczęgostwa nie minęła. Wręcz przeciwnie! Czuję, że świat mnie zaprasza do dalszego eksplorowania.
Dokąd wybiorę się jutro? Nie wiadomo.
Ale jedno jest pewne – wkrótce wrócę na szlak







